Brak perspektyw

Czy po zakończeniu szkoły średniej i studiów będzie dla mnie miejsce na rynku pracy? Będę mógł być dobrze zarabiającym młodym człowiekiem, który dynamicznie się rozwija?

 

Wydaję mi się, że jest co conajmniej mało możliwe, a już o prawdopodobieństwie nie śmiem mówić. Niestety nie dlatego, że mogę się okazać zbyt głupi, mało zdeterminowany i zbyt mało pracowity a dlatego, że państwo mi to uniemożliwia. Przynajmniej bezpośrednio mi tego nie zabrania, ale pośrednio na każdym kroku uniemożliwia, próbuje przeszkodzić, opóźnić i zepsuć to, co już zostało zrobione i dodatkowo rabując mi dużą część moich dochodów.

 

Jako młody człowiek, który jeszcze nie ukończył szkoły średniej, nie widzę dla siebie dużych perspektyw, a nawet żadnych perspektyw nie widzę, nie mówiąc już o tych dużych i szerokich. Analizując oraz śledząc aktualny rynek pracy i ucząc się i czytając prognozy na przyszłe lata jestem lekko mówiąc zażenowany. Ogarnia mnie nienawiść do obecnego ustroju. Nie tyle co do obecnego rządu, ale do ludzi, którzy go bezpośrednio tworzyli i też do tych, co trzymają status quo tego obrzydliwego systemu.

 

Młodzi ludzie nie mają szans być w swoim młodym życiu kimś. Szkolnictwo leży pod psem. Nawet pani minister edukacji wysyła swoje dzieci do szkół prywatnych, bo są lepsze i to przyznaje. Dlaczego więc nie zrobią kroku by zacząć powolutku prywatyzację? Wiadomo, że nie można zrobić tego od razu, bo mogą być katastrofalne skutki. Dlaczego oni nic z tym nie robią? Nurtujące bardzo pytanie. Dla człowieka młodego nie ma miejsca na rynku pracy, bo nie ma podaży pracy, a nie ma podaży bo cały system jest zły. Można zawsze stworzyć sobie samemu miejsce pracy, ale MŚP są gnębieni najbardziej. Prowadzenie firmy jest tragiczne. Przedsiębiorcy są grupą, która traci najwięcej. Ogromne bariery w założeniu jakiejkolwiek firmy, monstrualne składki ZUS i potężne podatki uniemożliwiają efektywne bycie kapitalistą. Jestem krótko mówiąc zażenowany naszym państwem i politykami rządzącymi, ale i nawet większością opozycji parlamentarnej, bo ta nieparlamentarna może tyle, co nic.

 

My, młodzi ludzie jesteśmy wypychani z naszego wspaniałego kraju przez obrzydliwe państwo. Ile jeszcze czasu musi upłynąć, żeby politykierzy zrozumieli, że młodzi rządzą światem? Dopóki aktualne trendy się nie zmienią, a nic na to nie wskazuje, będzie coraz i coraz gorzej. Oprócz emigracji nie ma innej opcji. Można podjąć walkę i wegetować w swoim państwie, ale któż by chciał wegetować. Według mnie wegetacja to nie opcja. W III RP nie da się być prawdziwie bogatym człowiekiem, po prostu państwo to uniemożliwia. Nie ma szans rozwoju.

 

Aktualnie partia pana Mikkego zyskuje, ale dopóki coś się zmieni to miną grube lata, a realnie odczujemy to dopiero za kilkadziesiąt lat. Więc tym bardziej dla ludzi, którzy wchodzą bądź będą aktualnie wchodzić na rynek pracy nie ma żadnej perspektywy. Szczerze powiedziawszy, nie wierzę w realne zmiany w Polsce dopóki państwo nie zbankrutuje. Komunizm swoje zrobił. Propaganda robi dalej swoje. A "lud" przejrzy na oczy jak to wszystko trzaśnie na dobre. Dopiero wtedy coś zacznie świtać. Dlatego chciałbym jak najszybszego bankructwa III RP.

 

Maciej Borawski

 

 

Grafiki: Wikimedia Commons

Write a comment

Comments: 0