Powszechna edukacja

Trzeba sobie powiedzieć jasno; nie ma żadnej moralnej argumentacji potwierdzającej tezę, że edukacją musi zająć się państwo.

 

Żyjemy w takich czasach, gdzie uważa się, że skoro edukacja jest od tak dawna finansowana z pieniędzy publicznych czyli ściągniętych od ludzi za sprawą przymusowych danin to wielu ludzi nie potrafi sobie wyobrazić innego rozwiązania i utrzymuje się w przeświadczeniu wierząc, że tylko państwo jest wstanie zapewnić nam wszystkim „wolną edukację”. Ale to jest przecież nie prawda! Gdy ktoś postuluje, by zlikwidować publiczną edukację i wszelki przymus z nią związany, od razu podnosi się głośny alert, że będziemy mieć społeczeństwo analfabetyczne, a na edukację dla swoich dzieci będzie stać tylko bogatych i w ten czas edukacja stanie się pojęciem wyższego dobra i synonimem luksusu.

 

Ale przecież „edukacja” nie różni się tak bardzo od innych potrzeb ludzkich, które tak świetnie dostarczają prywatne firmy. Powiedzmy, że za dystrybucję odzieży odpowiada państwo i ktoś wpada na pomysł, żeby sprywatyzować tę dziedzinę produkcji, czy naprawdę usłyszelibyśmy wrzask: Co! Chcesz, aby wszyscy ludzie chodzili nago?!

Skoro wszelka odzież jest w sklepach i firmy prywatne je świetnie dystrybuują to jasne jest, że tak samo stało by się z „edukacją” i w ten czas mielibyśmy mnogość programów nauczania, a rodzice na podstawie przedstawianych programów nauczania będą mogli wybrać czego mają uczyć się ich dzieci. Z wielkością wyboru szkół było by jak z wyborem czasopism na półkach w sklepie, których jest pod dostatkiem i każdy może wybrać coś dla siebie. W sytuacji dzisiejszej stoimy przy stoisku i mamy do wyboru tylko jedno czasopismo i na dodatek kontrolowana jest w niej zawierana treść, a jakość merytoryczna tego „czasopisma” również pozostawia wiele do życzenia.

 

Jedynym rozwiązaniem tego problemu jest wprowadzenie mechanizmów rynkowych dla edukacji. Gdyby szkoły mogły ze sobą konkurować od razu stałyby się lepsze. Jeśli chodzi o jakość dawanego przez nie wykształcenia, standardy edukacyjne będą musiały się podnieść. To samo będzie się działo, gdy szkoły będą musiały współzawodniczyć o zatrudnianie najlepszych nauczycieli, wtedy poziom nauczania wśród nauczycieli też będzie wzrastać co samo przyciągnie rodziców i uczniów. Kiedy pozwoli się szkołom działać na rynku wywoła to niezwykły rewolucyjny rozwój edukacyjny tej instytucji i w ten czas szkoła będzie się kojarzyć z wysoką jakością kształcenia, a wśród uczniów cieszyć się opinią, że szkoła w końcu nie jest taka nudna.

 

Czemu tak uważam? Bo na prawdziwym wolnym rynku firma służy, a nie rządzi. Dziś monopol na edukację ma wyłącznie państwo i to my musimy się ich rozporządzeniom podporządkowywać, a więc rządzi. Szkoła na wolnym rynku zależy od klienteli, której służy. Ta szkoła musi utrzymywać dobre stosunki ze swoimi klientami. Natychmiast straci swoje panowanie, gdy nie będzie wstanie dawać swoim klientom lepszej oferty edukacyjnej mniejszym kosztem niż inni, z którymi konkuruje.

 

Gabriel Skiba

Write a comment

Comments: 0