Naturalne prawo człowieka

Jeżeli chcemy mieć wolne społeczeństwo niezbędne są wysiłki uświadomienia sobie moralnej zasady praw jednostki, nad którymi rząd obejmie pieczę stania na straży. Mieliśmy raz w historii do czynienia z obroną praw jednostki, działo się to w państwie, które już dawno od tego odeszło, czyli mówię o Stanach Zjednoczonych. Można powiedzieć, że Stany Zjednoczone były pierwszym w historii społeczeństwem moralnym po ogłoszeniu Deklaracji Niepodległości z 1776 roku, która zapewniała obiektywną prawdę moralną skierowaną do ludzkości, że człowiek został obdarzony przez Stwórcę pewnymi niezbywalnymi prawami. Przyjęto oświeceniową idee, że życie człowieka jest jego własnością i jego prawem, a społeczeństwo nie ma żadnych praw, a rola rządu sprowadzać się ma tylko do ochrony obywateli. Takie postanowienie ograniczało potęgę państwa i zabezpieczała życie człowieka przed ostrą siłą społeczeństwa. Tutaj jedyny raz w historii człowiek przestał być uważany za środek, którym można się posłużyć do wyższych celów innych ludzi czy rządu, a społeczeństwo uważać za cel sam w sobie.  Ojcowie Założyciele Stanów Zjednoczonych ośmielili się obrócić tok myślenia i zaczęli uważać, że to człowiek jest celem samym w sobie, a społeczeństwo ma służyć jako środek do pokojowej, dobrowolnej koegzystencji jednostek. Taka więc była funkcja rządu i od tej pory rząd miał służyć, a nie panować. Konstytucja amerykańska została napisana po to, aby chronić obywateli przed rządem, a rząd miał tylko sprowadzać się do tego by bronić obywateli przed przestępcami. Taka była właśnie zasadnicza treść amerykańskiej filozofii politycznej sformułowanej w koncepcji praw człowieka. 

 

Powszechnie dzisiaj wiadomo, że cały świat praktycznie odszedł od tych pomysłów i jest pochłonięty budowaniem ładu na doktrynach altruistyczno-kolektywistycznych. Oparte jest to na współpracy w imię likwidowania biedy, osiągnięcia powszechnego dobrobytu i ogólnoludzkiego braterstwa w celu wznoszenia wspólnego zrównoważonego postępu. Tego typu postawa była wprowadzana siłą jak w Rosji sowieckiej i też w wyniku powszechnych wyborów jak w nazistowskich Niemczech. Mieliśmy przejawy bardzo złe tej doktryny, gdzie ludzkość stykała się ze zbrutalizowaną siłą rządu dużo większą niż dzisiaj. Pomimo tego, że staramy się dziś budować ład społeczny na tym samym fundamencie na przysłowiowych pokojowych warunkach nadal jest to złe i jest oparte na naruszaniu podstawowych praw prywatnej własności, a jeśli jest to oparte na naruszaniu praw prywatnej własności, to inne prawo jak prawo do życia ulega degradacji. A więc jeśli człowiek nie może rozporządzać wytworem swojej pracy, nie ma tym samym środków potrzebnych do podtrzymywania swojego życia. Człowiek, który wytwarza, ale nie zarządza produktem swojej pracy jest niewolnikiem. 

 

Amerykanie stąd właśnie stali się zamożni, że nie budowali swojego kraju na idei „wspólnego dobra”, lecz z pomysłowego geniuszu ludzi wolnych. Korzystając ze swojego twórczego umysłu ludzie wolni, dążyli do realizacji swoich indywidualnych celów. Dzięki temu cały kraj korzystał z tego i posuwał się naprzód. Cały sekret w rozwoju kraju tkwił z braku przymusu na rzecz pomyślności kolektywu. Wolny rynek nie sprowadzał ludzi do wspólnego mianownika, aby służyć innym, ale aby służyć sobie dla zysku. Prawdę mówiąc to intelektualna mniejszość w postaci przedsiębiorców czy wynalazców podciągała wyżej intelektualną przeciętność, której było więcej. W istocie mniejszość podciągała (i zawsze będzie podciągać) społeczeństwo na poziom swych osiągnięć, a nie odwrotnie. Gdy jest odwrotnie, gdy chcą rządzić umysłowi pasożyci, doprowadzamy społeczeństwo do stagnacji lub co najgorsze do nędzy (sowiecka Rosja itd.)

 

Pojęcie praw człowieka jest opierane na etyce mistycznej, gdzie człowiek został obdarowany przez Stwórcę pewnymi niezbywalnymi prawami lub na etyce społecznej głoszącej, że człowiek nabył prawa od społeczeństwa. Jednak chyba prawdziwym źródłem tych praw jest natura człowieka, gdzie człowieka sam potrafi korzystając z umysłu dojść do obiektywnych wartości. Jak mówił John Locke:

 

 „Naturalną wolnością człowieka jest bycie niezależnym od jakiejkolwiek nadrzędnej władzy na Ziemi oraz niepodleganie woli lub władzy prawodawczej człowieka, ale bycie rządzonym jedynie przez prawo Natury”.

 

 

Jakby nie patrzeć to człowiek jest istotą myślącą i źle znosi wszelki przymus.  A takim przymusem jest wszelka jawna chęć ograbiania obywateli z ich wytworów pracy zmuszająca ich do działania wbrew swojej woli. No chyba, że człowiek godzi się na takie postępowanie, ale wtedy to się nazywa sadomasochizmem i kocha się rzeczy, które powszechnie powinny wzbudzać odrazę.    

Jeśli odeszlibyśmy od doktryny altruistyczno-kolektywistycznej, a przyjęli prawo do życia biorącego się z wytworu natury to prawo w tymże sensie będzie głosić niemożliwość obiecywania i otrzymania dóbr materialnych, które mają być wytworzone przez innych ludzi. Takie prawo może jedynie zapewniać człowiekowi swobodę operowania dobrami materialnymi wytworzonymi własnym oczywiście wysiłkiem. Takie prawo oczywiście nie daje gwarancji nikomu, że inni będą łożyć na ich utrzymanie i będą otrzymywać coś na własność. 

Takie prawo obiecują zwolennicy kapitalizmu na zasadach leseferyzmu, ale o tym zapewne kiedy indziej. 

 

Gabriel Skiba

Write a comment

Comments: 0